smażone pierogi jak z ul.Ogrodowej
8/21/2014Dawno dawno temu...
To nie tak. Gdy zbliża się największy upał roku, gdy jest tak gorąco że zatapiam się w chodniku (zwłaszcza przy warszawskiej Rotundzie), wracają różne wspomnienia. Między innymi wspomnienie pewnej pracy, w doskonałym babskim towarzystwie, gdzie codziennie, nie patrząc na kalorie, w przerwie od telefonów klientów uciekałyśmy ulicę dalej, na ul. Ogrodową. To tam, w małej knajpeczce, właściwie dziurze w drzwiach, kłębiły się kolejki z okolicznych biurowców. Nikogo to nie dziwiło, bo jedzenie podawane w tej knajpeczce było pyszne, niekoniecznie zdrowe, ale pyszne.
I tak poznałam pierogi smażone w głębokim tłuszczu. I mimo że zawsze byłam najwierniejszą fanką pierogów ugotowanych, a potem zjadanych na zimno, pierogi smażone w głębokim tłuszczu zdobyły moje serce (czego nie można powiedzieć o pierogach odsmażanych na patelni, te już nie cieszą jak kiedyś).
Pierogi z ul. Ogrodowej chodziły za mną bardzo długo, zastanawiałam się czy były robione ze specjalnego ciasta, czy było w nich coś o czym nie wiem, aż postanowiłam spróbować. I cóż, dla mnie wyszły boskie.
Przedstawiam wam moje ulubione wspomnienie z ul. Ogrodowej
do przygotowania używam:
wałek i stolnica, frytkownica lub garnek z szerokim dnem
przepis:
na pierogi
300g mąki pszennej
szczypta soli
woda - tyle ile przyjmie mąka, około szklanki
na nadzienie:
ser typu feta (używam sera favita)
duża łyżka szpinaku
ząbek czosnku
duża garść suszonych pomidorów w oliwie
pieprz
Z mąki i wody wyrabiam ciasto na pierogi, ciasto lubi ciepło dłoni, dzięki temu jest elastyczne, dlatego nawet jak wyrabiam je w robocie, na koniec chwilę wyrabiam je jeszcze ręcznie.
Szpinak (najczęściej używam mrożonego) rozmrażam i podgrzewam z posiekanym czosnkiem żeby smaki się połączyły, dodaję posiekane pomidory, ser i trochę pieprzu. Całość mieszam, jeśli nadzienie jest zbyt gęste i ciężko się miesza, dodaję odrobinę oliwy z pomidorów.
Z rozwałkowanego ciasta (ja lubię grubsze) wycinam koła i formuję pierogi, nakładając około łyżeczkę nadzienia na porcję.
Pierogi smażę w głębokim tłuszczu, rozgrzanym do około 160st, do czasu aż się zezłocą. Odsączam na ręcznikach papierowych. Podaję od razu.
jeśli zostanie wam trochę farszu polecam zjeść go na kanapce lub z makaronem, pycha (zawsze robię go więcej)
Pierogi najlepsze są z sosem paprykowym.
przepis na sos paprykowy:
kubek jogurtu naturalnego
łyżeczka majonezu
po połowie papryk: żółtej, zielonej, czerwonej
Jogurt mieszam z majonezem aby nie było grudek. Dodaję pokrojone w kosteczkę papryki, całość mieszam i odstawiam na chwilę (zwykle sos przygotowuję przed smażeniem pierogów).
Smacznego!




2 komentarze
mniam! jak dla mnie to wygląda totalnie obłędnie.... uwielbiam takie rarytasy!
OdpowiedzUsuń:) polecam, ja je uwielbiam:)
Usuń